Agent był zajęty


Ty tez jesteś dźwiękiem!
czerwiec 13, 2008, 5:36 pm
Zaszufladkowany do: alpha

Czułaś się kiedyś jak zbiór dobrze funkcjonujących, wyspecjalizowanych, zdrowych komórek? Nie po raz pierwszy mi się to zdarzyło. Wcześniej już tak bywało, jednak przekonanie, że właśnie umarła mi dusza, jeśli kiedykolwiek ją miałam, dopadło mnie dopiero teraz. Nie bardzo jest się od czego odbić, ale co gorsza, nie bardzo jest po co! Człowiek żyje siłą inercji, bo komórki sprawne…a typem samobójcy nie jestem. No, twardym trzeba być, nie miętkim, więc … rozklejam się tylko czasem… żeby następnie się zmobilizować, bo wiadomo, że mi to przejdzie…
Mając gdzieś z tyłu głowy alfę Limonki (Feniks z popiołu):
„w poszukiwaniu jakichkolwiek wzruszeń
jak zawsze nocą przed siebie ruszę
i będę się tłuc od światła do światła
pokolorowana neonami miasta”
Taka pokolorowana trafiłam na koncert mis i gongów.
Muzykę w ogóle lubię. Słyszę mniej więcej połowę tego, co moja rodzina, ale to w najmniejszym stopniu mi nie przeszkadza. Szczególnie lubię muzykę na żywo, koncerty, choć powodów tego stanu rzeczy nie uświadamiałam sobie w pełni. Wzruszam się, zmieniam się i przeżywam każdy koncert. Nie łatwo słowami wyrazić wrażenia z koncertu. Jeszcze trudniej jest opisać brzmienie mis i gongów. Próbka z youtube nie oddaje nawet 1/10 tego, co dzieje się na koncercie, a raczej w trakcie kąpieli dźwiękiem. Nabyłam płyte z dźwiękiem mis i gongów, ale nawet gdy ustawiłam kolumny na przeciwko siebie w odległości 1,5m i usiadłam między nimi wrażeniom daleko do tych z koncertu.

Z głośnika dźwięk trafia głównie do ucha, na koncercie słucha całe ciało. Każda wyżej wspomniana komórka drżała we mnie. I było to bardzo przyjemne drżenie. Nie potrafię tego opowiedzieć nie tylko ze względu na swą ułomność grafomańską, ale także dlatego, że działy się rzeczy, których umysłem objąć nie sposób. Doznałam dziwnego spokoju, ukojenia, harmonii, za którą tęskniłam. I chociaż pierwszy raz kąpałam się w dźwięku to było to dla mnie tak znajome! No właśnie, mam pewność, że te dźwięki są moje. Zapytana po koncercie o wrażenia powiedziałam krótko: Ja to znam! To jest moje!
Doszłam do przekonania, że nieprawda musi być twierdzenie, że składamy się z sporym procencie z wody. Jesteśmy dźwiękiem. Ja jestem. I…. jestem duszą, (która aktualnie posiada jakieś ciało, głównie w celu fizycznego odczuwania dźwięków) Odpaliłam energię, z którą ostatnio straciłam kontakt, uspokoiłam się (trochę), zapanowałam (w pewnym stopniu) nad targającymi mną emocjami. Humor mi się poprawił bardzo i znowu oglądam świat w kolorze (no, w tydzień po tej kąpieli barwy nieco zbladły, ale szaro nie jest) Zmobilizowałam się, chce mi się rano wstawać (może nie każdego dnia) i mam masę nowych pomysłów. Wyobraźnia znowu pracuje na najwyższych obrotach!
Misy i gongi mają MOC. Poczułam ją, usłyszałam cała sobą mowę kosmosu. A kosmos mówi: płyń z tym dźwiękiem, akceptuj zmiany i akceptuj stałość, kochaj i przyjmuj miłość bez pytania o jej sens.
I przypomniałam sobie jak to jest być szczęśliwa kobietą.



Ja wysiadam
czerwiec 13, 2008, 10:27 am
Zaszufladkowany do: Rozbieranie tekstów na silvowo

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Wreszcie cos pozytywnego! Na występie mojej córy usłyszłam wczoraj tę piosenkę (w orginalnym wykonaniu nie Anny Marii :) ) I wiedziałam, że trzeba się tym tu podzielić!
Chociaz “ja wysiadam” można różnie interpretować, to cały kontekst skłania jednak do TEJ interpretacji.
Mam ochote ostatnio wysiąść! A wczoraj dostrzegłam, że wysiadac mozna różnie, niekoniecznie dramatycznie, że to może byc przełom. Tak jak gdyby WJ, czy ktokolwiek inny mówił mi: zwolnij, odpuść, obserwuj, ale nie cisnij niczego na siłę. I ta piosenka nabrała dla mnie nowego znaczenia.

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

Święte słowa! Chce zwolnić, nawet jeśli to oznacza, że zostane dwa kroki w tyle. Ale coś mi mówi, że to może oznaczać skok o lata świetlne, tyle, że w innym sensie.

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Już nie chce z nikim ścigać się, z sił opadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

To do mnie: nie scigaj się, pozwól sprawom biec własnym torem i bądź swiadkiem wydarzeń

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
Ni nocy, dni…

Yes, yes, yes! Dobre gwiazdy są przebojem! Zamierzam je znaleźć…



To działa!
czerwiec 6, 2008, 9:13 am
Zaszufladkowany do: Lewą pólkulą

Jak wiecie miałam wczoraj….gorszy dzień. “Sprawy” zmierzały wielkimi krokami w złym kierunku. Byłam pewna, że poradzę jakoś, jednak było mi bardzo ciężko. Wiedziałam, że musze to przeżyć, przeczekać, a z czasem dam radę wszystko poukładać. Wiem, że wszystko zalezy ode mnie, jednak wsparcie się przydaje, więc poprosiłam Was o troche dobrej energii w miarę Waszych mozliwości. I co? Wasze mozliwości są…. olbrzymie, niewyobrażalnie wielkie, zaskakująco bezgraniczne!!!
“Sprawy”, o których sądziłam, że muszą “zmierzać” nagle i niespodziewanie odwrociły się na pięcie o 180 i biegiem w drugą stronę!
W najśmielszych alfach nie spodziewałam się tego (no dobra, w najśmielszych byłam w stanie sobie to wyobrazić, ale wierzyć w ziszczenie nie umiałam) Z pewnościa sama nie mogłam tego dokonac. Dlatego DZIĘKI WIELKIE WAM!!! Do pozytywnego zakończenia “spraw” potrzeba jeszcze wielu sprzyjających zbiegów okoliczności i mnóstwa pozytywnej enerigii. Zwrot juz się dokonał!

dodane: 2008/06/06 o 20.15
Tak wyglada karta, o której Zuzia wspomina ponizej:



Heloł!
maj 31, 2008, 4:04 pm
Zaszufladkowany do: Rozbieranie tekstów na silvowo

Z kawiarenki przenoszę co nieco tu :)

Hanah mnie natchnęła

A było tak:

System wywalił poprzednia modlitwę i … dobrze zrobił.
Dzis w innym nastroju się modlę:
“Ty, Panie tyle czasu masz, mie
szkanie w chmurach i błękicie
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać

Ja się nie skarżę na swój los
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję, że…
że chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechów? któż to wie…
A do liczenia nie mam głowy
Wszystkie darujesz mi i tak
Nie jesteś przecież drobiazgowy
Lecz czemu mnie do raju bram
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

Nie chcę się skarżyć na swój los
Nie proszę więcej, niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że…
Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

To życie minie jak zły sen
Jak tragifarsa, komediodramat
A gdy się zbudzę, westchnę – cóż
To wszystko było chyba… zamiast
Lecz póki co w zamęcie trwam
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl
Przecież nie jestem tu za karę.

Dziś czuję się, jak mrówka gdy
Czyjś but tratuje jej mrowisko
Czemu mi dałeś wiarę w cud
A potem odebrałeś wszystko.
Ja się nie skarżę na swój los
Choć wiem, jak będzie jutro rano
Tyle powiedzieć chciałam ci
Zamiast… pacierza na dobranoc”

Hanah na to:

O słowa mojej kiedyś ulubionej piosenki. Very Happy spiewanej przez Gepert. Ale z czasów gdy nie miałam zielonego pojęcia o pozytywnym myśleniu Wink A tekst kto napisał?

A tekst napisała Magda Czapińska

Jadąc rowerem zabłysnął  i pomysł, żeby “silvowo” omówic ten wiersz i zaczęłam go rozkminiać najpierw w głowie. Juz miałam pisac w kawiarence i prosic Was o komentarze/interpretacje silvowe, ale żal mi sie zrobiło, ze to znowu zniknie. Dalsza rozbudowa forum zrobi IMO wiecej szkody niz pozytku, stąd blog.